Zanim przejdę do oceny: przepraszam całą kolejkę, kompletnie zignorowałam zasady jej dotyczące, ale ocena i tak zostałaby dzisiaj napisana, więc nie chciałam zwlekać. Przynajmniej jedna osoba poczuje się usatysfakcjonowana.
Chciałam jakoś zabić dwadzieścia minut limitu na megavideo. Okazało się, że opowiadanie wymaga
natychmiastowej oceny. Po trzecim rozdziale stwierdziłam, że nie mogę go zostawić.
Miniatura poprosiła mnie o szczerą ocenę. Proszę bardzo.
Pierwsze wrażenie: Okropne. Szablon mi się nie podoba, kolor napisu na obrazku jest niedobrany, ogólnie wszystko nie wygląda ładnie, czy nawet estetycznie. Zdjęcie nie jest złe, powiedziałabym, że nawet mi się podoba, ale jakoś tak mało wyraziście wygląda. Czcionka też nie jest dobra. Imię głównej bohaterki to Jenny? Jestem na nie. Najbardziej pospolite, jakie mogłaś wybrać. To chyba nawet gorsze niż Mary. Na dole linki, podpis. Widać, że pomagał ci generator. Nie pomógł bardzo.
Wygląd: Jak już wspomniałam, szablon mi się nie podoba. Kolory też są straszne. Nie podoba mi się tło na twoim profilu, zdjęcie, opisy, wybór muzyki. Cytat jest świetny, ale nazywanie siebie artystką sztuczne i nie brzmi mi dobrze. Podstrony wyglądają na schludne, tekst też niczego sobie. Ale ogółem – nie podoba mi się.
(Za oknem czuję nadchodzącą burzę, jakby powiedziała Alison – to dobry znak).
Treść: Najpierw podstrona „o mnie”.
„(…)w wieku lat 25 już nie umie zawrócić.”
„(…)o 10 lat młodszej od niej.”
Słownie, proszę. Proszę.
Jak pewnie się domyślasz, zajrzałam do opowiadania wcześniej. I jestem z tego zadowolona. Uważam, że za dużo napisałaś we „wstępie”, zwłaszcza ostatnie zdania są trochę żałosne. (Chodzi głównie o podkreślanie domniemanego artyzmu głównej bohaterki, która nazywa się Jenny – nie znajdziesz większego banału. A opowiadanie banalne nie jest, więc lepiej byłoby tych opisów oszczędzić).
„Ach i na miłe zakończenie stwierdzam, że pocieszna jestem.”
Przecinek po „ach”.
„Szczerze mówiąc chciałam spróbować czegoś nowego(…)”
Przecinek po „mówiąc”.
„Przeinaczam i zapominam co dobre(…)”
Przecinek przed „co”.
obcuję ze sztuką <3
Po co emota?!
„Chodzę swoimi ścieżkami i nie lubię gdy ktoś mi się w nie wtyka,(…)”
Przecinek przed „gdy”.
Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak trudno zachować obiektywizm, kiedy odrzuca od autora. I nie chcę tutaj cię w jakiś sposób obrazić. W swoim opisie podałaś głównie wady i tylko garstkę zalet, ale i tak wierzę na słowo, że nie jesteś skromna. Po samym „o mnie” mam ochotę wystawić ci jedynkę i rzucić wszystko w cholerę. Ale jest za późno, bo ja już zaczęłam czytać opowiadanie.
Część I: żyletką w drugiej.
Argh. Żyletka jest zbyt prosta na to opowiadanie.
spuszczam nogi na dół
Z tego, co wiem, nie można spuszczać ani w górę, ani w lewo, ani nawet w prawo.
wytrzeszczonych do granic możliwości żebrach
NIE.
Wytrzeszczone żebra to nie jest dobre określenie. To żadne określenie. Żebra nie mogą być wytrzeszczone.
„(…)gdy go zostawiłam po raz pierwszy chciał odebrać sobie życie.”
Przecinek po „pierwszy”.
ponad przeciętne
Ponadprzeciętnie.
„Mam smutne oczy tak jak Marilyn Monroe na nim – chciałabym móc zamienić się z nią miejscem.”
Przecinek po „oczy”. Ponadto -
miejscami, nie
miejscem. Żeby móc się zamienić, musisz mieć przynajmniej dwie rzeczy, co daje liczbę mnogą.
„- Wszystko będzie dobrze. Powtarza(…)”
Błąd w zapisie dialogu. Powinno być
(…)dobrze – powtarza(…).
Za pierwszym razem czytałam to szybko, chłonąc każde słowo, zachwycona po szóstej części. Teraz, kiedy zwróciłam szczególną uwagę na błędy, czar w pewnej części prysł. To opowiadanie jest
zbyt dobre, żeby niszczyły go głupie błędy i zgrzytające sformułowania. Pomimo tego, że żyletki i odbieranie sobie życia to nie moje klimaty, bardzo podoba mi się styl. Powiedziałabym nawet – ogromnie. Jest suchy, jest dobitny.
„Weź mnie i sprzedaj za ile tylko chcesz. Pójdę wszędzie.”
Perfekcyjne.
Część II: nie znaczących
Nieznaczących.
„Uderzam głową o jego ramię Mdleje,(…)”
Brak kropki. Ponadto: mdleję.
rozwalone obietnice,
„Rozwalone” to kolokwializm, ale w przeciwieństwie do innych, brzmi okropnie w opowiadaniach. Raz napisałaś, w porządku, mogę przeżyć. Ale obietnice mogą być określone ładniejszym słowem niż „rozwalone”.
„Było w nas wszystko oprócz prawdziwości.”
Świetne zdanie, ale proszę – prawdy. Prawdziwość przedłuża zdanie i trochę niszczy klimat.
Styl niezmiennie pozostaje genialny. Przedostatni akapit to poezja. Krótko, treściwie. Lubię małe rzeczy, które tak naprawdę są wielkie. To styl bardzo mi bliski. Przywodzi na myśl
Amelię (film uwielbiam).
Nawet nie zauważyłam, że przeszkadza mi narracja pierwszoosobowa.
Część III:
„Chyba muszę na niego pokrzyczeć.
Chyba wcale nie chcę na niego krzyczeć.
Będzie krzyczeć.”
Kolejny genialny fragment.
„(…)trochę mdły i wprawiające w zakłopotanie, że coś tak ładnego może śmierdzieć.”
Czyżby wprawiającY?
„Byłaś dziurą do której wrzucałam wszystkie niepotrzebne śmieci i wady.”
Przecinek przed „do”.
„Siedź cicho, mówi, przykładając dłoń do ust i wskazując na odłamki szkła leżące na podłodze. Obok leży kamień, z którego chyba wydobywa się krew.
Co robi kamień leżący na środku pokoju na 10 piętrze?
Jenny, nie mdlej, to tylko szyba i twoje złudzenia.”
Pozaznaczałam przecinki. Poza tym – „dziesiątym” słownie!
robiłam wszystko tak jak chciałaś
Przecinek po „tak”.
„Musiałam cię kochać babciu.”
Przecinek po „kochać”.
Odsłaniasz Jenny? Nie musisz tego robić. Nie dla mnie. Możesz prowadzić monolog, bez żadnego związku, możesz pisać, jak jej chłopak bez imienia pieprzy ją, jak pije kawę i jak drapie się po nosie. To jest w tym opowiadaniu najlepsze. W komentarzach widzę dwie wypowiedzi, których autorzy poszli na łatwiznę i napisali to, co się w takich chwilach pisze i spam. Borze liściasty. A opka o
Zmierzchu dostają po pięćdziesiąt komentarzy.
Nie zmusiło mnie to do refleksji, tylko do czytania dalej i mocniej.
Część IV: „(…)nawet brwi układają mi się w tym samym wyrazie zdziwienia gdy po raz setny słyszę te same odpowiedzi.”
Przecinek przed „gdy”.
„pyta dla odmiany a ja wybucham śmiechem.”
Przecinek przed „a”.
”(…)języka którym oblizuje wargi.”
Przecinek przed „którym”.
„Innym razem kochanie.”
Przecinek po „razem”.
„(…)że pijaną mógł mieć mnie każdy wypluwałam jak pestki na bruk.”
Przecinek po „każdy”.
„było uroki ani urody.”
UrokU.
„(…)w myśl zasady jeśli czegoś nie pamiętam to tego nie było(…)”
Nie lepiej zamknąć w cudzysłowie „jeśli czegoś nie pamiętam to tego nie było”? Przecinek przed „to”.
Zabawne jest to, że postępujesz według opkowych schematów, a sam tekst jest cholernie niezwykły. Butelka. To takie oczywiste. Jak widać, wszystko można dobrze opisać.
Wszystko.
Część V: „(…)krzyczy zawsze gdy wypominam mu jego byłe.”
Przecinek przed „gdy”.
„A ty zachowywałaś się jak dziwka. – stwierdził kiedyś(…)”
Albo kropka i wielka litera, albo brak kropki i mała. Polecam to drugie.
„No, bo jak nie mógł być, skoro to ty, babciu, pierwsza nauczyłaś mnie uporczywie chować urazy.”
„No bo” na początku zdania jest ohydne. Zaznaczyłam przecinki.
„(…)nie protestowałam gdy mówił – już dobrze?”
Przecinek przed „gdy”.
Nie lubię opowiadań o nieszczęśliwych ludziach, o kłótniach, o płaczu i słabych kobietach. Brawa dla ciebie.
Część VI: Od niej zaczęłam.
„Patrzę się w sufit opierając dłonie na oparciach fotela,(…)”
Przecinek po „sufit”.
„(…)ale nie cierpię kochać się gdy mam okres.”
Przecinek przed „gdy”.
„(…)przestaje dopiero gdy czuje metaliczny smak krwi.”
Przecinek przed „gdy”.
”(…)nie wiem co robić.”
Przecinek przed „co”.
”- Tak kochanie,(…)”
Przecinek po „tak”.
„(…)nie lubię tego zapachu.”
Cudne.
Kolejna błahostka, tak świetnie opisana. Co mogę powiedzieć? Absolutnie nic.
Podsumowanie: Jest parę rzeczy. Najlepsze jest to, że takie style spotykam w pamiętnikach i nie są niczym szczególnym, bo nie dzieje się nic szczególnego. A tutaj? Jest zapewne tyle samo prawdy o tobie, ile kłamstwa, dlatego wszystko, co napiszesz, przyjmuję z zachwytem, ochoczo. Zdarzenia nie są sztuczne, bo tworzy je twoja wyobraźnia. Albo nie.
Nie opisałaś bohaterki. I dobrze. Nie musiałam jej sobie wyobrażać. Nie wyobrażam sobie bohaterów. Pozwalam im zmieniać wygląd. Bohaterka przez ciebie stworzona ani razu nie przybrała postaci Alison. To bardzo dobrze.
Proszę cię o dwie rzeczy: więcej dbałości o tekst, bo błędy psują wszystko, co tak skrupulatnie budujesz prozą. Ponadto – zmień szablon. To ma mało do treści, ale przyjemniej jest patrzeć na coś znośnego. Cholera, ja mogę ci zrobić, chociaż nie umiem.
Odciągnęłaś mnie od bardzo ciekawego odcinka
Kości. To naprawdę niezły wyczyn.
I teraz, łamiąc parę moich zasad, stawiam
piątkę na szynach, bo to opowiadanie po prostu jest za dobre na czwórkę.
Pozdrawiam,
Wiedźma