Od razu uprzedzam, że jest krótko, ale to przez to, że samo niedokończone opowiadanie zbyt długie nie jest.
Crescendo – stopniowe wzmocnienie natężenia dynamiki w utworze muzycznym.
Bardzo interesujące. Ile ja się z tych ocen dowiem.
Ogólnie nie wiem, czy powinnam oceniać, bo dawno już nie wstawiłaś notki, ale u nas w regulaminie nie ma nic o dacie ostatniego wpisu, a to jest opowiadanie i do tego krótkie, więc dlaczego nie. Mam tylko nadzieję, że moja pisanina nie pójdzie na marne i przeczytasz to i skomentujesz.
Pierwsze wrażenie: Bardzo ładna strona startowa. Klikam, żeby wejść do środka. Michael Jackson. Cóż, okej. Szablon jest ładny, schludny. Wszystko dopracowane. Tylko dwa rozdziały, trudno. Jakąś ocenę trzeba wystawić.
Wygląd: Bardzo mi się podoba. Ładny, fachowo wykonany szablon, widzę, gdzie co jest, nic krzykliwego, wszystko stonowane. Wszystkie dodatki są dopasowane do szablonu, to też bardzo mi się podoba. I wcięcia w tekście. Nie włącza mi się muzyka, ale wyszukałam jej na youtube, bo akurat oglądałam Public Enemies i film mi się podoba. Ładny dobór dźwięku, ale niestety, nie włącza się na blogu.
Treść: O Crescendo
Kurczę, wyjaśniłaś znaczenie słowa, niepotrzebnie to robiłam wcześniej z Wikipedią. Jackson White? Czy tylko mi kojarzy się z... *szeptem* może kiedy indziej to powiem, bo, wiecie - Zioołoo... Ładnie to opisałaś. Podoba mi się wstęp do fabuły, może być ciekawie. Śliczny obrazek, który świetnie wtapia się w tło. I nie opisałaś bohaterów, podoba mi się to. Ponadto tekst idealnie komponuje się muzyką, którą włączyłam w tle.
Prolog: "Mroźnym rankiem trzynastego grudnia, w kaplicy cmentarza imienia George’a Byrona, każdy mógł zobaczyć Pana Willarda ubranego w przepiękny garnitur, eleganckiego, uśmiechniętego i całkowicie martwego."
Świetne zdanie.
Rany, masz naprawdę bardzo dobry styl. Bardzo fachowy, powiedziałabym, nie znalazłam żadnych potknięć stylistycznych. Co więcej, tekst jest pod względem ortografii i interpunkcji perfekcyjny. I opowiadanie wciąga, naprawdę wciąga. Na razie nie mogę nic powiedzieć o bohaterach, bo to w sumie dopiero prolog, ale muszę powiedzieć, że tym tekstem ustawiłaś sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Jestem zaskoczona. Spodziewałam się czegoś o wiele gorszego, nudniejszego, mniej dopracowanego.
Część I: Rozpoczęty uroczym fragmentem o Francis, Emily i Michaelu. Wcale nie wstawionym na siłę, wręcz takim lekkim, chociaż nie wiem jeszcze, w jakim celu wstawionym. Podoba mi się początek. Potem świetne przedstawienie czytelnikom Emily, podoba mi się niekreowanie bohaterów na Marysie Zuzie, wręcz tego unikanie. Bardzo podoba mi się styl. I łatwo, przyjemnie się czyta. Kate Smith? Włączam Kate Smith.
"(...)jako, że przyjaciele Willarda byli zawsze ich przyjaciółmi."
Bez przecinka po "jako".
Podoba mi się to "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". To znaczy przedstawienie postaci Turpisa z punktu widzenia dwóch różnych osób. Rzadko na to natrafiam w blogowych opowiadaniach, łatwiej dać bohaterowi określony charakter, który wszyscy widzą tak samo. Pamiętam, że bardzo ten zabieg podobał mi się w filmie
Kick-Ass (nie zrażajcie się tytułem, to naprawdę świetna produkcja). Poza tym bardzo ładnie budujesz dialogi. Jak na tę chwilę mało się dzieje, ale nie oczekuję, że już w pierwszym rozdziale wyniknie jakaś akcja. Podoba mi się klimat doprawiony Kate Smith. Żałuję, że dotąd napisałaś tylko dwa rozdziały.
Część II: Oprócz tego, że od początku jest świetnie, podoba mi się różnica pomiędzy sposobem mówienia tych wyższych i niższych sfer. I znowu, nieczęsto blogowi pisarze zwracają na to uwagę i każdy rozmawia z każdym w ten sam sposób. A tutaj wyraźnie widać różnicę, tę odmienność. Nie wiem, bardzo mi się to podoba.
Podoba mi się sposób, w jaki wprowadzasz czytelnika do swojego świata, poznajesz z bohaterami.
Podsumowanie: Ocena bardzo krótka, ale w sumie nie mam co oceniać i to jest przykre, bo opowiadanie naprawdę przypadło mi do gustu. Podsumuję klasycznie.
Plusy:
- zapowiada się ciekawie;
- bardzo ładnie to wszystko u ciebie wygląda;
- tekst bardzo zadbany;
- umiejętne kreowanie bohaterów;
- brak błędów;
- styl;
Minusy:
- długość;
- nie odtwarza mi się muzyka;
Bez zająknięcia stawiam
piątkę. Zainteresowałaś mnie, chociaż tematy gangsterskie są zupełnie nie w moim guście. Mam nadzieję, że nie porzucisz pisania
Crescendo.
Pozdrawiam,
Wiedźma