Nie będę nawet udawać, że nie znam następnego bloga -
empire. Kojarzę go - kilka razy weszłam i z tego co pamiętam to nawet mi się spodobał.
Pierwsze wrażenie + Wygląd:
Czekałam dłuższą chwile aż szablon się załaduje. Wyskakuje Twoje zdjęcie, nie powiem... naprawdę świetny pomysł, ale wykonanie nie powaliło.
Kolejnym niedociągnięciem jest suwak notek, wszystko ekstra, ale trzeba czekać aż załaduje się całość.
Brzydko prezentuje się prześwitujące tło szablon (w linkach chociażby).
Nie – nie podoba mi się. Ale pomysł bardzo dobry.
A CSS nie pasuje do szablonu (i... fuj?).
Dział o mnie:
Tak, teraz mi się kojarzy. Byłam tu na sto procent – czytałam Twoje notki, patrzyłam na zdjęcia pod spodem i nie mogłam zrozumieć czemu rodzaj męski. Zaciekawiasz – nawet bardzo.
Dział o mnie jest wykonany w perfekcyjny sposób. W końcu widzę coś, co od tak dawna chciałam zobaczyć. Rzeczowo, a jednocześnie ciekawie. Nie stosujesz zabiegów typu: „wstawię wiele trudnych słów, które nijak mają się do mojej osoby, a potem tekst piosenki” -
dzięki Bogu.
Obie urodziłyśmy się w tym samym badziewnym roczniku, no nic – jakoś trzeba dawać radę, nie?
A to jest kawałek, który wyjaśnia wszelkie niedomówienia -
”Jak pewnie wielu z was zauważyło, raz piszę w rodzaju żeńskim, a raz męskim. Ponieważ często pytacie mnie o moją płeć, wyjaśnię od razu. Nie mam do końca pewności, czy jestem chłopcem uwięzionym w damskim ciele, czy po prostu lesbą o dość męskim charakterze :D”.
Bardzo się cieszę, że to umieściłaś. Dzięki temu będę mogła sypiać, nie tak jak dzięki pewnej koleżance na literę „A”, nad której pytaniem myślałam przez tydzień (ale wpadłam i całkowicie wiem, jaka jest odpowiedź).
A, i świetne zdjęcie tam na dole.
Podsumowując wrażenia z tego działu – nareszcie znalazłam taki jak chciałam, bardzo dokładnie się opisałaś. Teraz mogę ze zrozumieniem przenieść się do notek.
Treść:
O Jezu! Czekaj, zaraz zliczę ile notek posiadasz łącznie... Dwadzieścia jeden w 2009 i siedemdziesiąt sześć z 2010, co daje łącznie... dziewięćdziesiąt siedem! Chyba nie mogę Ci obiecać, że przeczytam wszystkie, zwłaszcza, że można zaliczyć je do dłuższych. Więc spróbuję tak – jedną z 2009 i jeśli pójdzie dobrze to całość z 2010. Wybieram grudzień.
Notka z drugiego przyciągnęła mnie, dzięki pięknym oczom i cudownym rzęsom,
ach pragnę takich.
Spotkałam na swojej drodze podobną grupkę
kolegów do opisywanych przez Ciebie ludzi. Bardzo fajni jeśli chodzi o rozwalanie drzwi, czy takich podobnych, ale jeśli trzeba się przyznać... odwagi,
oczywiście już brak.
To, co mi się nie spodobało – raz rodzaj żeński, raz męski. Jest to trochę nieestetyczne, mogłabyś (będę pisać do Ciebie, jako dziewczyny jeśli nie masz nic przeciwko) chociaż w pojedynczych notkach utrzymać określoną płeć.
I moje krótkie wyznanie – jestem zachwycona. Albo wybrałam dobrą notkę albo zawsze tak piszesz. Jest ciekawie, nic nie koloryzujesz środkami stylistycznym. Nie nudziłam się czytając. A na myśl, że przede mną siedemdziesiąt sześć dłuuugich notek uśmiechnęłam się zamiast się skrzywić.
2010:
Czas przejść do aktualnego roku. Bez zbędnych słów przechodzę dalej.
Ha, kocham Twoje postanowienia noworoczne. Mamy kilka podobnych punktów – mówię o numerze drugim, dziesiątym, jedenastym, czternastym, piętnastym, szesnastym, siedemnastym i dwudziestym. Szybciej byłoby chyba gdybym skopiowała i wstawiła tu – nieważne.
Zaczynam się zastanawiać, co jest gorsze.
Zostawić kobietę w ciąży, czy na siłę z nią być "dla dobra dziecka" i zdradzać na prawo i lewo, jednocześnie odgrywając scenkę pod tytułem "szczęśliwa rodzina"? - wydaje mi się, że gorsze byłoby zostawienie w tak ważnym okresie. Trzeba było pomyśleć o wszystkim wcześniej, że tak powiem. Ewentualnie zostawić po tym jak urodzi, wtedy gdy będzie miała oparcie w postaci niemowlęcia.
Bardzo ładne słowa z szóstego stycznia. Te pod wierszem (którego nie przeczytałam, nie potrafię czytać poezji).
Zauważyłem ostatnio, że po polsku piszę raczej białe wiersze, a po angielsku wolę czasem sobie po rymować, chociaż troszeczkę. Moim zdaniem, lepiej to brzmi, bo po polsku trudno jest napisać rymowany wiersz, który nie brzmi jakby autor był z Częstochowy. - haha, parsknęłam chichotem *białogłowej*.
Ładne rysunki z dwunastego stycznia, bardzo dojrzałe, hehe.
Ponieważ powoli kończę już marzec muszę powiedzieć, że zachwycasz swoją urodą. Jest taka nieprzeciętna, co bardzo mi się podoba. Wyglądasz inaczej, a jednocześnie ładnie. I zazdroszczę białych włosów – na których zrobienie nadal się nie zdobyłam – a nawet jeszcze nie przeszłam do notek, w których pofarbowałaś.
Bardzo mnie rozbawiła notka o egzaminach, oddała moje odczucia sprzed kilku miesięcy (śliczne zdjęcia).
Ach, doszłam do farbowania, pięęękne włosy.
Okej, przeczytałam całość. Zajęło to dłuższą chwilę, ale nie szkodzi.
Więc – Piszesz ładnie, zdecydowanie bardzo ciekawie. Zwykłe sprawozdania przekształcasz w historie, które aż chce się czytać. I to jest takie prawdziwe, zwykłe. Dodajesz zdjęcia, opisujesz wydarzenia i swoje refleksje. Nikogo nie starasz się udawać – to aż od Ciebie bije.
Stawiam zasłużoną
piątkę. Za całokształt.